Teraz jest 14 gru 2018, o 21:45

Strefa czasowa: UTC + 1




Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 9 ] 
Autor Wiadomość
PostNapisane: 26 kwi 2014, o 00:09 
Offline
Użytkownik

Dołączył(a): 18 kwi 2014, o 19:41
Posty: 102
Witajcie!
Od jakiegoś czasu snują się za mną pewne przemyślenia, których jednak nie do końca umiałem sformułować, ale przede wszystkim nie wiedziałem gdzie puścić w eter, by powróciły jakieś echa dyskusji. Natchniony tematem o ubiorze na rolkach ośmielam się postawić wniosek, że trafiłem we właściwe miejsce by rozpocząć konwersacje i zadawać pytania:)

Ochraniacze na rolkach, czyli kij w mrowisko.
Element wydawałoby się nieodzowny w naszym sporcie, a mam tu w szczególności na myśli rolkarzy FSK oraz Agressive ( których jak zauważyłem również nie mało na Forum), a jednak tak często pomijany. Kiedy oglądam w internecie różne edity dotyczące jazdy miejskiej, slalomu i agro, skejterzy praktycznie zawsze występują bez ochraniaczy, a z rzadka tylko w kaskach. O ile w slalomie, czy speedzie jest to dość zrozumiałe, gdyż nie są to szczególnie urazowe dyscypliny (tak wiem, że upadek na rolach szybkich do przyjemnych nie należy, ale jednak jest to sytuacja niecodzienna, a nie element stały), o tyle trwogą napawają mnie goście wykonujący mega skoki i niewiarygodne wręcz triki ubrani w codzienne ciuchy.
Zdaję sobie sprawę z tego, że jeśli ktoś długo uprawia FSK, bądź agro nabiera pewnego doświadczenia tak w upadaniu jak i nie robieniu sobie w ten sposób krzywdy, ale czy nie zahacza to jednak trochę o lekkomyślność? Czy można osiągnąć, aż taki poziom by mieć podejrzenie graniczące z pewnością, że skoro trzaskałem dany trik sto razy i mi wyszedł to do sto pierwszej próby skorupy mi nie potrzebne?
W końcu każdy ma gorsze dni i czasem trick trzaskany od dawna na lajcie potrafi nie wyjść w głupi sposób.

Ja, będąc przede wszystkim łyżwiarzem nauczyłem się po pierwszej półrocznej rehabilitacji kolana, że łyżwy/rolki jednak są sportami mocno urazowymi i nie odważyłem się więcej wejść na lodowisko bez nakolanników. A ponieważ lód wybacza więcej to nawet do slalomu na rolkach zakładałem komplet ochraniaczy (nie koniecznie ciężkich padów od pro-tec, ale jednak zawsze jakieś G-Formy na nogach i seboskie rękawice na rękach dzierżyłem). Kask pomijałem, gdyż do slalomu kompletnie nie był potrzebny, a łepetyna się tylko poci, natomiast teraz kiedy zacząłem zabawę w skoki i schody stał się on moim najlepszym przyjacielem i nie wyobrażam sobie sesji na mieście bez garnka na głowie.

Rozpisałem się. Konkluzją płynącą z tego przydługiego lania wody są dwa pytania:
-Po pierwsze jak jest z Wami i Waszym podejściem do tematu ochraniaczy i kasku (chciałbym to rozdzielić ze względu na pytanie drugie)?
-I po drugie (to pytanie nasuwało mi się od pewnego już czasu, ale sformułowało przez wątek o ciuchach i poruszony tam temat tego jak nasze zachowanie i wygląd wpływa na postrzeganie naszego sportu przez osoby postronne i ewentualne zachęcanie/zniechęcanie ich do rozpoczęcia przygody z wrotkarstwem), czy nie jest swego rodzaju lekkomyślnością z naszej strony promowanie wizerunku chilloutowego wymiatacza bez ochraniaczy.
Pozwolę sobie rozwinąć tę myśl. Wydaje mi się (osobiście tak było ze mną), że najbardziej przyciągającymi oko, najbardziej pokazowymi odmianami rolkarstwa jest agressive i ma szansę stać się powerblading. Slalom pomimo bycia (podobnie jak speed) niewiarygodnie trudną technicznie sztuką nie cieszy tak wzroku, gdyż wielu laików nie zdaje sobie zwyczajnie sprawy z poziomu trudności prezentowanych trików. W przeciwieństwie do poziomu trudności przeskoczenia saltem nad busem (Ave Piotrek:). Skoro więc, nazwijmy to ikonami jazdy na rolkach są rajderzy agresywni i hardcorowi freeskaci to czy nie powinni oni w szczególności dbać o wizerunek sportu i propagować jego bezpieczne uprawianie?
Niestety, ale zauważyłem bardzo silną tendencję pt.: hamulec i ochraniacze=obciach, kask (o zgrozo)=obciach^2. Spotkałem się już z przypadkami, gdzie dzieciaki zaczynające przygodę z rolkami by być bardziej "pro" i "cool" pchały się od razu na ulicę lub skatepark z zerowymi umiejętnościami, ale oczywiście bez ochraniaczy z odkręconym hamulcem. Bo to obciach...
Tak samo jak widziałem/słyszałem naigrywania się z rolkarzy, którzy stawiali swoje pierwsze kroki w komplecie padów i z hełmem na głowie sypane z ust ludzi, którzy byli może (bardzo może) 10h intensywnej nauki z instruktorem (potraktujcie to jako jednostkę miary) do przodu, ale już zbyt "cool", by nosić "obciachowe" ochraniacze.
Z obserwacji moich wynika, że taka postawa, zwłaszcza młodych osób stawiających pierwszego kroki na rolkach wynika właśnie z utrwalonego wizerunku proskatera, który ochraniaczy nie używa i trochę mnie przeraża funkcjonowanie takiego stereotypu.
Mam podstawy sądzić, że z tego powodu wielu ludzi, którzy nie widzieli potrzeby używania ochraniaczy po pierwszy m poważniejszym urazie nie wyciągnęło słusznej konkluzji, a zarzuciło rolkarstwo..

Wybaczcie ten przy długi potok słów, ale jestem bardzo ciekaw Waszej opinii. Opinii Osób, które siedzą w temacie o wiele dłużej i głębiej, niż ja. Być może jest w tym jakieś drugie dno, którego nie dostrzegam będąc bardzo świeżym rolkarzem, z relatywnie małymi umiejętnościami jednak napędzany czystą pierwotną zajawką:) Więcej mogę powiedzieć o ice freestyle, w którym jestem dłużej i mocniej zakorzeniony, ale trochę to jednak łącze. Powodem jest to choćby, że gdy staram się propagować freestyle na lodzie też spotykam się z dziwnymi spojrzeniami, gdy wspominam coś na temat ochraniaczy.

Zachęcam do dyskusji:)
Pozdro!
GiS


Góra
 Zobacz profil Wyślij prywatną wiadomość  
 
PostNapisane: 26 kwi 2014, o 02:02 
Offline
Użytkownik

Dołączył(a): 16 lip 2013, o 06:28
Posty: 141
ja tam jeżdżę w ochraniaczach na kolana nadgarstki i kask... stary jestem, kości się wolno zrastają, służba zdrowia każdy wie jaka jest...
I naprawdę mam gdzieś to co inni myślą. Kupię sobie jeszcze crashpanty..

Z drugiej strony nie popadajmy w paranoję-Piotrek też kask założył tylko do trudniejszych skoków-pozostałe skakał bez zabezpieczeń. Pewnie jak wykonasz daną rzeczy tysiąc razy to jesteś w stanie ją wykonać i tysiąc pierwszy.


Góra
 Zobacz profil Wyślij prywatną wiadomość  
 
PostNapisane: 26 kwi 2014, o 07:28 
Offline
Użytkownik

Dołączył(a): 28 maja 2013, o 10:27
Posty: 50
Spora część rolkarzy agresywnych nosi ochraniacze na piszczele i/lub kolana, tylko... mają długie spodnie, więc ich nie widać.
Kaski zakłada się tylko do flipów, nie przesadzajmy, że każdy, nawet najprostszy grind powinien być robiony w kasku, bo się łeb poci (a bardziej jeszcze poci się zad pod crashpantsami).

Jeśli chodzi o kwestię hamulca, to nie czarujmy się, on nie jest po to, żeby pomagać, tylko opóźniać rozwój. Najpierw uczysz się hamować hamulcem (co też jakoś superłatwe nie jest), później bez, nonsens trochu.
Te 'dzieciaki' powinny jeździć bez ochronek, bo są jeszcze młode. Jak się dziecior wywali, to nic mu nie będzie, bo ma bliżej do ziemi. A poobija i poobdziera się i tak, czy na skateparku, trzepaku, czy rowerze (w domu przed kompem trudno się potłuc jeno).

Osobiście jeździłem kiedyś slalom z lewym ochraniaczem na nadgarstek, bo na nim często lądowałem, później bujałem tak aggro, następnie ochraniacze na piszczele (piłkarskie z intersportu), ale gdzieś mi się zapodziały i jeżdżę bez. Kask ubieram tylko na jakieś głupie rzeczy, ew. czasem na bowling w bowlu, jak chcę sobie pozwolić na większy margines błędu.
Miałem solidnie rozwalone biodra (najpierw lewe, później prawe) od upadków na aggr, ale jeszcze nie sprawiło to, że się przemogłem to pocenia dupska w crashpantach.

Są ludzie, jak np. Jogurt, czy Wodzu, którzy propagują jazdę w kaskach 24/7 (Jog sam tak jeździ) i chwała im za to, ale oni mają uczniów pod swoją opieką, za których zdrowie i życie odpowiadają swoim własnym.


Także moim zdaniem, ten kto czuje potrzebę jazdy w ochraniaczach, niech w nich jeździ, niezależnie od tego jaka jest moda, ale też nie ma sensu zmuszać ludzi do tego, żeby ubierali te niekoniecznie wygodne twory i chodzili w nich niezależnie czy na megarampę, czy na spacer.


Góra
 Zobacz profil Wyślij prywatną wiadomość  
 
PostNapisane: 26 kwi 2014, o 15:09 
Offline
Początkujący
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 19 mar 2014, o 15:57
Posty: 13
Lokalizacja: Warszawa
Według mnie to żaden obciach czuć się bezpiecznym ;) Najważniejsze żeby nie wyłączać myślenia. Podobno na czwartkowym nightskatingu w Warszawie było sporo wypadków, m. in. ktoś z teamu ma połamane obie ręce? A oni chyba przede wszystkim powinni mieć wszystkie ochraniacze, nieważne jak zajebiście jeździsz, na takiej masówce (ok. 6 tys ludzi) jak ktoś w Ciebie wjedzie, to żadne umiejętności Cię nie uratują.


Więcej takich akcji: https://www.youtube.com/watch?v=vWF4x01MkzE

:D

_________________
'Życie?
Rozprężę szeroko ramiona,
Nabiorę w płuca porannego wiewu,
W ziemię się skłonię błękitnemu niebu
I krzyknę, radośnie krzyknę:
- Jakie to szczęście, że krew jest czerwona!'


Góra
 Zobacz profil Wyślij prywatną wiadomość  
 
PostNapisane: 26 kwi 2014, o 15:49 
Offline
Użytkownik

Dołączył(a): 16 lip 2013, o 06:28
Posty: 141
no połamała dziewczyna dwa nadgarstki -60 dni w gipsie. ciekawe czy miała ochraniacze


Góra
 Zobacz profil Wyślij prywatną wiadomość  
 
PostNapisane: 26 kwi 2014, o 22:05 
Offline
Początkujący

Dołączył(a): 22 sie 2013, o 21:24
Posty: 19
Wiadomo że młodzi ludzie -szczególnie chłopcy-uprawianie sportów tzw. extremalnych traktują często jako przejście męskiej inicjacji. Alergiczne unikanie środków ochrony zdrowia spowodowane jest ich stygmatyzującym tchórzostwem charakterem. Bardziej istotne jest zademonstrowanie przerośniętych ,,cohones" niż rozsądku.
Ponieważ cudze doświadczenie jest dobrem słabo ,,przekazywalnym" kolejne pokolenia muszą przekonać się do prostych prawd same.
Na szczęście kilka zaliczonych porządnych bęcnieć powoduje z reguły rozkwit zupełnie nowych trwałych połączeń w mózgu.


Góra
 Zobacz profil Wyślij prywatną wiadomość  
 
PostNapisane: 26 kwi 2014, o 23:15 
Offline
Użytkownik

Dołączył(a): 22 wrz 2011, o 21:36
Posty: 220
Jeżdżę w zasadzie w komplecie ochraniaczy - kask, nadgarstki, kolana, łokcie. Na skatepark jeszcze piszczele. Gleby zaliczam na potęgę. Po każdej wstaję, otrzepuję się, poprawiam ochraniacze i jadę dalej. Na drugi dzień przejmuję się tym czy będzie wystarczająco sucho na jazdę, a nie czy np. rozwalone kolano mi na to pozwoli...

Polecam też początek sekcji Alexa Broskowa z 4x4 Leading The Blind, a w zasadzie od 30s (tu trochę słabej jakości: http://www.youtube.com/watch?v=CztbGhtO9iU). Solidny gap z 1.8 . Pewnie wcześniej zrobił już takich z 1000, a tu masz..., taki pech...


Góra
 Zobacz profil Wyślij prywatną wiadomość  
 
PostNapisane: 27 kwi 2014, o 01:52 
Offline
Dużo pisze
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 19 lut 2014, o 22:36
Posty: 408
Jak jeździłem intensywnie w wieku 16-24 to nie używałem ochraniaczy, czasem do jakichś wygłupów ubierałem na kolana. Przypłaciłem to problemami z nadgarstkami które na szczęście nie okazały się trwałe, teraz mam 34 lata i jestem po operacji kręgosłupa i mam zwyrodnienie kolana i nie ruszam się bez ochraniaczy na kolana i nadgarstki. W mojej mieścinie jeździłem tylko ja i można powiedzieć że sam wyznaczałem trendy więc ochraniacze nie były obciachem, jednak jak człowiek młody to niczym się nie przejmuje i nie zabezpiecza się ;). Jestem ciekaw czy faktycznie stosowanie kasku dodaje Nam animuszu, niby statystyki mówią że że w kasku pozwalamy sobie na więcej i częściej zdarzają się ostre gleby, ciekaw jestem czy tak jest na prawdę. W swojej "karierze" miałem idiotyczne pomysły które na szczęście nie okazały się bolesne w skutkach, skakanie przez samochody podjeżdżające na skrzyżowanie i downhill ze sporej górki gdzie osiągnąłem 82km/h, bez żadnych ochraniaczy i zabezpieczenia w postaci auta pilotującego.. ba nawet mogę stwierdzić że moje umiejętności i wiedza nie były absolutnie wystarczające do tego szybkiego zjazdu i w połowie drogi miałem śmierć w oczach. Jestem już starszy i ze swoimi schorzeniami sporo ryzykuję więc ochraniacze stały się normą.



janko napisał(a):
Polecam też początek sekcji Alexa Broskowa z 4x4 Leading The Blind, a w zasadzie od 30s (tu trochę słabej jakości: http://www.youtube.com/watch?v=CztbGhtO9iU). Solidny gap z 1.8 . Pewnie wcześniej zrobił już takich z 1000, a tu masz..., taki pech...


Dzięki za linka, nie widziałem wcześniej tego filmiku a kolo wymiata aż miło popatrzeć, te lądowania z dużych wysokości przypominają mi skakanie z garaży ;), tylko że zła technika spowodowała że teraz jestem paralitykiem :P


Góra
 Zobacz profil Wyślij prywatną wiadomość  
 
PostNapisane: 20 paź 2014, o 13:04 
Offline
Początkujący

Dołączył(a): 30 wrz 2013, o 10:22
Posty: 15
janko napisał(a):
Jeżdżę w zasadzie w komplecie ochraniaczy - kask, nadgarstki, kolana, łokcie. Na skatepark jeszcze piszczele. Gleby zaliczam na potęgę. Po każdej wstaję, otrzepuję się, poprawiam ochraniacze i jadę dalej. Na drugi dzień przejmuję się tym czy będzie wystarczająco sucho na jazdę, a nie czy np. rozwalone kolano mi na to pozwoli...

Polecam też początek sekcji Alexa Broskowa z 4x4 Leading The Blind, a w zasadzie od 30s (tu trochę słabej jakości: http://www.youtube.com/watch?v=CztbGhtO9iU). Solidny gap z 1.8 . Pewnie wcześniej zrobił już takich z 1000, a tu masz..., taki pech...



Tak jak przedmowca: dziekuje za link, facet wyprawia naprawde fajne bajery :).
Co do tematu glownego to powiem tak: zaczalem jezdzic bardzo pozno, bo jak mialem 34 lata. Praca zawodowa, granie w zespole i inne takie atrakcje zyciowe sprawiaja ze po prostu boje sie by nie miec kontuzji ktore mnie uziemia w domu. Na poczatku wjezdzajac na skate park (tak, bawie sie w agresywa ;cegła; ;niezniszczalny; ;D ), pojawialem sie tam... prawie jak bylo ciemno bo jak dzieciaki 7-14 lat wywijaja po calosci to az glupio sie czlowiek czul, na dodatek obudowany w skorupy niczym "wojowniczy zolw Ninja" :D, autentycznei patrzeli na mnie jak na dinozaura. Ale jednego dnia zobaczylem ten oto profil:

https://www.facebook.com/gerhard.jusupo ... riends_tab

No to pan mnie poskladal, ze w tak dojrzale wygladajacym wieku wywija na rampie i jest w pelni obudowany. No i kilkadziesiat przypadkow gleby, z czego jeden zakonczony totalnym rozbiciem ochraniacza na kolano, ktory nie byl dla mnie ale dla dzieciakow, szybko nauczyly mnie ze nie ma co sie ogladac na to co inni sobie mysla. W ciagu ostatnich 2 miesiecy mialem pare takich wywrotek, ze gdyby nie ochraniacze na nadgarstki ktore obligatoryjnie ZAWSZE zakladam, to jestem na wiecej niz 100% pewny ze nadgarstek bylby zlamany a ja bym byl "Gipsy King" :D. Fakt, kasku nie zakladam za kazdym razem, ale jak mam zajawke ze chce potrenowac cos, przy czym boje sie o glowe, ze bedzie taka gleba ze banka "peknie", to obowiazkowo.
W kazdym razie w moim przypadku na standardzie sa: nadgarstki, kolana- te z firmy 888, w zasadzie dosc twarde skorupy, ale dobrze spelniaja zadanie, kask jak zamierzam sie czegos nowego pouczyc, a na lokcie... coz, zakladam, ze po kazdej glebie gdzie lokciem polecialem w beton i krwawi, nastepnym razem zaloze. I jakos nei moga sie te ochraniacze doczekac ;)


Góra
 Zobacz profil Wyślij prywatną wiadomość  
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 9 ] 

Strefa czasowa: UTC + 1


Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 3 gości


Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Skocz do:  
cron
Powered by phpBB® Forum Software © phpBB Group
Przyjazne użytkownikom polskie wsparcie phpBB3 - phpBB3.PL